sobota, 18 marca 2017

Turek we Włoszech - 17.3.2017 - Teatr Wielki Warszawa

Photo: TWON

Tania, nieciekawa wizualnie inscenizacja. Reżyseria taka jakby się było na przedstawieniu szkolnym, słowo daję. Szkoda zwłaszcza Łukasza Golińskiego (Selim), szkoda Edyty Piaseckiej (Fiorilla),  szkoda Anny Bernackiej (Zaida), Przemysława Baińskiego (Albazar), bo pięknie śpiewali, jednak to nie pomogło.
Ale jeśli ktoś lubi pospać przy Rossinim to polecam, zwłaszcza warto ulokować się w lożach, gdzie są wygodne fotele w przedsionkach :).

niedziela, 12 marca 2017

La Traviata - 11.03.2017 - MET in HD

Photo: MET

"Trawiata" w realizacji Willego Deckera znowu zagościła na ekranach kin dzięki transmisji z MET. Czy warto było wyruszyć z domu w sobotni wieczór i pokonać kilkadziesiąt kilometrów, żeby ją zobaczyć? Warto. Sonya Yoncheva ma wielkiej urody głos i choć nie jest klasycznym "zwierzęciem scenicznym" jej zaangażowanie gwarantuje zawsze, że będzie się z przejęciem śledziło losy granej przez nią postaci. Nie jest też, jak sądzę, urodzoną Violettą, w pierwszej części raczej "wykonuje zadania aktorskie", dopiero w drugiej części przedstawienia scala się z rolą. "Addio, del passato"  było bardzo wzruszające, tak jak cały finał. Dla Michaela Fabiano natomiast moim zdaniem rola Alfreda jest jakby stworzona. Zagrał bardzo naturalnie i z wdziękiem chłopaka, który szczerze i gorąco zakochał się chyba pierwszy raz w życiu. W za wąskim garniturku, nieporadny na przyjęciu u Violetty, szalejący z zazdrości i rozpaczy u Flory,  prawdziwy w każdym geście.  Michael Fabiano dysponuje tenorem o ładnej, męskiej barwie; to co jednak  niepokoi to brak swobody w górnym rejestrze (do popracowania!). Panowie Germont byli fizycznie do siebie podobni - Thomas Hampson jest przystojnym mężczyzną, serce tylko mnie boli, bo widać u niego teraz zmaganie się z rolą, która jest przecież jedną z jego koronnych. Sceny ojca i syna miały wysokie napięcie dramatyczne. Mimo pewnych niedoskonałości całość zadziałała tak jak powinna - oszczędna, symboliczna inscenizacja Deckera skupia uwagę na postaciach, ich tragedii a ofiarą nie jest tu tylko Violetta, ale także Alfredo, który, wierzymy, także został głęboko zraniony. Skłania przy tym mocno Decker do refleksji o umieraniu, o tym jak przeżyć dobrze czas, który nam został, bo przecież to jest motyw przewodni tego przedstawienia. 
Z "Rusałki" wyszliśmy w nastroju euforycznym, z "Trawiaty" zagłębieni w myślach.
Photo: MET


Violetta Valery - Sonya Yoncheva
Alfredo Germont - Michael Fabiano
Giorgio Germont - Thomas Hampson

poniedziałek, 27 lutego 2017

Rusałka - 25.2.2017 - MET in HD

 Photo: MET
Tak dziwnie się złożyło, że w czasie weekendu oglądałam dwa przedstawienia o "stawaniu się człowiekiem" - oba dosyć gorzkie i oba bardzo piękne: "Pinokia" w Gdańsku i "Rusałkę" z MET. Mary Zimmerman prosto, efektownie i efektywnie opowiedziała historię "Rusałki". Lubię jej inscenizacje, a zwłaszcza Lucię di Lammermoore. Ma moim zdaniem "dobrą rękę" do opery, potrafi wydobyć z fabuły to, co istotne i nie ucieka w publicystykę. Już naprawdę dosyć trudno mnie zaskoczyć, ale kiedy odsłoniła się kurtyna w ostatnim akcie, pomyślałam: " Ale inteligentna kobieta z tej MZ", bo publiczność podobnie jak Rusałka przeżywa moment deziluzji. Odsłonił się dla mnie sens "cytatów" scenograficznych; od początku wiele scen nasuwało mi na myśl oglądane wcześniej spektakle. W pierwszym akcie Zimmerman nawiązywała do inscenizacji Schenka, którą pamiętamy z poprzedniej transmisji - ogromne, trochę kiczowate drzewo na środku sceny, na którym Rusałka śpiewa arię "Měsíčku na nebo hlubokém", nimfy w zielonych kostiumach, zwierzęta, które usługują Jezibabie to dziecinny, naiwny świat młodej dziewczyny. Potem, gdy po "operacji" pojawia się jak strzyga w południe z groźnie ubrudzonymi ustami (krew?), widzimy ją w symbolicznej przestrzeni w stylu Deckera albo Carsena. 
 Photo: MET
Czerwono - zielony akt trzeci na zamku Księcia znowu jest dla mnie aluzją do Schenka. Koniec to dekonstrukcja scenografii, która jest nie tylko w strzępach, brudna,  ale jakby wywrócona na drugą stronę, pokazuje "szwy", taka jaką mamy w większości inscenizacji obecnie oglądanych na scenie. Odczytuję to w ten sposób, że Zimmermann zaprezentowała nam w skrócie ewolucję przestrzeni scenicznej i obrazu świata na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Jezibaba, śpiewa, że ten dopiero stał się naprawdę człowiekiem, kto unurzał ręce w krwi i ten pogląd zdaje się podzielać większość reżyserów. Tak jak Jezibaba starają się wciąż udowadniać, że jesteśmy naiwni wierząc w dobroć i szczęśliwe zakończenie naszych historii, bo człowiek jest zły, niezdolny do pozytywnych uczuć. Jednak Rusałka takiemu przekonaniu nie chce się poddać i ludzka staje się przez cierpienie i przebaczenie. Nie sentymentalnie to jest ukazane, a wzruszająco.  Bo też bardzo utalentowani artyści spotkali się na scenie i było to przedstawienie i zagrane i zaśpiewane wspaniale. Najlepsze dla mnie w tym sezonie transmisji z MET. Przede wszystkim Kristine Opolais stworzyła kompletną kreację aktorską i wokalną. Oczami, mimiką, całym ciałem pokazywała uczucia swojej postaci. Głos jej brzmiał wyjątkowo szlachetnie, pewnie, z mocnymi, czystymi górami. Pozytywnie zaskoczył mnie Brandon Jovanovich, którego miałam okazję słyszeć pierwszy raz. Męski, ale i finezyjny Książę,  prawdziwa pokusa rusałek. Co prawda, jak wielu tenorów, brał wysokie C w finale trochę nerwowo (pewnie się nie znam, jednak wydaje mi się, że Dworzak, źle napisał ten fragment, skoro sprawia na ogół trudności śpiewakom i brzmi nienaturalnie), ale poza tym jestem nadal pod wrażeniem tego wykonania. Para głównych bohaterów w końcowych scenach była po prostu rewelacyjna - namiętna, czuła, prawdziwa w emocjach...

Jamie Barton z pewnością przejdzie do historii jako jedna z najlepszych Jezibab. Głos o wspaniałej barwie, mocy, perfekcyjna technicznie i do tego co ona wyprawiała z twarzą! Eric Owens może nie dorównywał swojej koleżance aktorsko, jednak stworzył ładną, ojcowską postać Wodnika i podobało nam się jego śpiewanie, bo dysponuje basem głębokim, "dębowym", zapada w pamięć. Katarina Dalayman natomiast jako Księżna wniosła do roli czegoś indywidualnego, wyróżniającego ją.
Śpieszę także donieść z radością, że polonez  w trzecim akcie nie nudził i nie straszył. Choreografia odzwierciedlała niechęć i pogardę, jaką towarzystwo na zamku miało do dziewczyny znikąd. Może oglądali "Trędowatą" Hoffmana? Kto wie ...


Rusalka: Kristine Opolais
Prince: Brandon Jovanovich
Princess: Katarina Dalayman
Jezibaba: Jamie Barton
Gnome: Eric Owens
Kitchen Boy: Daniela Mack
Gamekeeper: Alan Opie
First Sprite: Hyesang Park
Second Sprite: Megan Marino
Third Sprite: Cassandra Zoé Velasco
Hunter: Anthony Clark Evans
Conductor: Mark Elder
Production: Mary Zimmerman
Set Designer: Daniel Ostling
Costume Designer: Mara Blumenfeld
Lighting Designer: .T. J. Gerckens
Choreographer: Austin McCormick

niedziela, 22 stycznia 2017

Romeo i Julia - 21.1.2017 - MET in HD

Photo Met
Miałam wątpliwości czy jechać na "Romeo i Julię", bo hiperaktywni Diana Damrau i Vittorio Grigolo razem na scenie mogli stanowić mieszankę wybuchową. Recenzje były pochlebne, a nawet entuzjastyczne ...

Inscenizacja Shera bardzo mi się podoba. Zachwycają mnie kostiumy zaprojektowane przez Catherine Zuber, interesujące są zmiany scen bez opuszczanej kurtyny, świetna choreografia pojedynków. Muzyka epicka, porywająca. Jeszcze raz uświadomiłam sobie jak bardzo lubię tę operę. Jednak o wiele bardziej niż "Fausta".
Grigolo i Damrau można podziwiać za całkowite oddanie się granym przez nich postaciom. Vittorio Grigolo  od początku do końca przekonał mnie jako Romeo; Diana Damrau stała się dla mnie wiarygodną Julią dopiero w drugiej części przedstawienia. Nie przeszkadzało mi, że Romeo był mocno temperamentny, bardziej włoski, niż francuski. Tym razem Grigolo zdołał nie przerysować swojej postaci, dał jej sporo liryzmu. Tej subtelności i poetyczności mogłaby być jeszcze szczypta więcej, tudzież finezji wokalnej, ale w moich oczach to najlepsza z jego ról. Diana Damrau ma jakieś nieokrzesanie w ruchach, chwilami nienaturalną mimikę przy artykułowaniu dźwięku,  w zbliżeniach widać, że nie jest nastolatką i dlatego na początku patrzyło mi się i słuchało jej bardzo trudno. Bez lekkości i wdzięku zabrzmiała aria "Je veux vivre", głośny oddech drażnił - nie wróżyło to dobrze powodzeniu całości, bo przecież Julia, tak jak Romeo, niemal nie schodzi ze sceny. Na szczęście po przerwie, od duetu "Va, je t'ai pardonne" nastąpiła pozytywna zmiana. Wydaje mi się, że Damrau lepiej i pewniej poczuła się, kiedy mogła pokazać dojrzalszą, bardziej dramatyczną stronę Julii.
I dalej wszytko potoczyło się już dobrze, można było oddychać swobodnie wspaniałą muzyką i chłonąć losy bohaterów aż do tragicznego finału. Dużo emocji, za co tak kocham operę.

PS. Warto jeszcze na pewno zauważyć wybijającą się z postaci drugiego planu Virginię Verrez w roli pazia Romea.  A! Eliot Madore był boski :)
Photo Met
Obsada:
Roméo: Vittorio Grigolo
Julia: Diana Damrau
Ojciec Laurenty: Mikhail Petrenko
Stéphano: Virginie Verrez
Mercutio: Elliot Madore
Benvolio:.Tony Stevenson
Gertrude: Diana Montague
Capulet: Laurent Naouri
Tybalt: Diego Silva
Pâris: David Crawford
Grégorio: Jeongcheol Cha
Duke of Verona: .Oren Gradus
 
Dyrygent: Gianandrea Noseda
Produkcja: Bartlett Sher
Set Designer: Michael Yeargan
Kostiumy: Catherine Zuber
Światło: Jennifer Tipton
Choreografia: Chase Brock



niedziela, 15 stycznia 2017

Cyganeria - 14.1.2017 Opera Bałtycka

 
 Photo: Krzysztof Mystkowski, Opera Bałtycka
Inscenizacja "Cyganerii" w  "Operze Bałtyckiej" jest tradycyjna.  To nie grzech. Dobrze jest obejrzeć przedstawienie, w którym słowa libretta odpowiadają temu co się widzi na scenie. Spektakl udany, choć zabrakło trochę do tego, aby efekt był porywający. Akcję przeniesiono do powojennej Francji, co tym bardziej tłumaczy biedę, z którą boryka się paczka zaprzyjaźnionych artystów zamieszkujących paryskie poddasze. Z wielką przyjemnością pragnę donieść, że wszyscy posiadają bardzo przystojne głosy i tak też wyglądają (!). Kumple z jednego rocznika uniwersytetu powiedziałabym. Czasami jakoś sztuczne wydają się wygłupy w pierwszym i ostatnim akcie, ale tutaj panowie wypadają naprawdę zabawnie,  naturalnie.  Młodzi śpiewacy, którym życzę, żeby jak najczęściej mogli być słyszani na naszych scenach: Szymon Mechliński - Marcello, Janusz Żak - Colline, Taras Kuzmych - Schaunard.  W niewielkiej partii Benoita świetny był Łukasz Jakubczak. 
Pavlo Tolstoy rolę Rodolafa może zaliczyć do swoich sukcesów.  Zaśpiewał ją bardzo dobrze, wszystko wokalnie było na miejscu. Jeszcze ciągle czekam, żeby nauczył się "rzucać publiczność na kolana" - to specjalny rodzaj komunikacji, wymiany energii między artystą a widownią. W trzecim akcie trudno mi było uwierzyć w desperację Rodolfa, że przez  niego Mimi może umrzeć, że nie jest jej w stanie zapewnić środków do życia - jak można rozpaczać z rękoma w kieszeniach?! Za mało było "chemii" między kochankami. No właśnie. Być może też nie do końca wina leży po stronie Rodolfa, że nie czuło się tak bardzo dramatu przekreślonej przez chorobę i śmierć miłości. Obdarzona prześlicznym głosem Julia Pruszak - Mimi wyglądała i zachowywała się jak pensjonarka, ani grama kokieterii. Absolutnie psychologicznie nierealne było dla mnie, żeby mogła odejść od Rodolfa i być utrzymanką wicehrabiego. Skromna, nieśmiała dziewczyna w podkolanówkach. 
Reżyserka w nietypowy sposób poprowadziła postać Musetty. Nie jest to osoba sympatyczna, a to chociażby dlatego, że Alcinor, którego Musetta rzuca, jest weteranem wojennym (dziwne, prawda?). Rodzi się pytanie: "Czemu ona mu to robi?".  Poza tym w tłumaczeniu wyświetlanym nad sceną czytamy, że o Mimi mówi "bidulka". Cytuję z pamięci: "Podarujmy tej bidulce prezent, może ostatni przed śmiercią"... Strasznie to brzmi.

Mimo tych pewnych słabości i słucha się i ogląda gdańską "Cyganerię" bardzo dobrze. 
"O soave fanciulla" Pavlo Tolstoya i Julii Pruszak to czysta poezja.

 Photo: Krzysztof Mystkowski, Opera Bałtycka
 Photo: Krzysztof Mystkowski, Opera Bałtycka
Kierownictwo muzyczne
Warcisław Kunc
Reżyseria
Karen Stone
Scenografia
Ulrich Schulz
Ruch sceniczny
Leah Allen
Światła
Piotr Miszkiewicz

RODOLFO Pavlo Tolstoy
MARCELLO Szymon Mechliński
SCHAUNARD Taras Kuzmych
COLLINE Janusz Żak
MIMI Julia Pruszak
MUSETTA Magdalena Stefaniak
BENOIT Łukasz Jakubczak
ALCINDOR Krzysztof Bobrzecki
PARPIGNIOL Maciej Gronek

niedziela, 8 stycznia 2017

Nabucco - 7.1.2017 - MET in HD

 Photo MET
Bezsprzecznie gwiazdą  tego wieczoru był Placido Domingo - najlepszy aktor przedstawienia. Głos Domingo nadal może się podobać i nie chcę się spierać czy powinien czy nie powinien śpiewać tej partii. Dla mnie był wiarygodnym Nabucco, przekonującym zwłaszcza w trzecim i czwartym akcie. Brawo.
Bardzo pięknie śpiewała Jamie Barton, Fenana. Jej ostatnia aria - modlitwa była w naszej zgodnej opinii najpiękniejszym momentem wieczoru. Świetne wrażenie zrobił także Russell Thomas jako Ismaele i szkoda wielka, że Verdi nie napisał więcej muzyki dla tej postaci. Na pewno warto zwrócić na tego tenora uwagę. 
Z pozostałymi wykonawcami jest już większy problem. Początkowo bardzo podobał mi się Dmitry Belosselskiy, taki klasyczny, słowiański bas, ale co się stało z jego niskimi nutami? Nie było ich. Mam nadzieję, że to jakaś niedyspozycja, a nie braki techniczne. Liudmila Monastyrska wykonała zaś swoją trudną partię Abigail poprawnie, jednak czy rozumie tę postać mam wątpliwości... Śpiewała jakby dla siebie, chwilami bez kontaktu wzrokowego z publicznością, partnerami. 
Gdzieś w tym wszystkim zabrakło chyba dobrej ręki reżysera, bo przedstawienie było bardzo statyczne, mało w nim było momentów o wyższej temperaturze emocjonalnej i dlatego pozostawiło  niedosyt.  Mimo tych niedoskonałości jednak transmisja warta była obejrzenia także jako dokument. Metropolitan Opera pokazała swoją ludzką twarz. Bezcenne były zbliżenia dające możliwość przyjrzenia się grze Placido Domingo, pracy, mimice  Jamsa Levina.

Zawsze probierzem dla mnie czy wydarzenie jest ciekawe czy nie jest reakcja nie tzw. "starych wyjadaczy", a kogoś, kto jest na nim pierwszy raz. Koleżanka, która była z nami pierwszy raz na transmisji, oceniła, że "Nabucco" nie jest ekscytującą operą. Fakt, w tej wersji nie jest,  muszę się z nią zgodzić. Połknęła jednak "bakcyla" ;).  Tak ją zaintrygowały fotosy na ścianach kina i prezentowane w przerwie  fragmenty "Romea i Julii", że od razu pobiegła do kasy kupić bilet.  Jedziemy więc na koleją transmisję :)
Pochwalić muszę publiczność w kinie - cichutko było jak makiem zasiał, nikt nie jadł popkornu, kasłanie było tylko w momentach aplauzu po ariach. Anielsko.  


Nabucco: Plácido Domingo
Abigaille: Liudmyla Monastyrska
Ismaele: Russell Thomas
Fenena: Jamie Barton
Zaccaria: Dmitry Belosselskiy
Anna: Danielle Talamantes
High Priest: Sava Vemic
Abdallo: Eduardo Valdes
Dyrygent: James Levine
Reżyser: Elijah Moshinsky
Scenografia: John Napier
Kostiumy: Andreane Neofitou

sobota, 7 stycznia 2017

Noworoczne plany

 
 "Rusałka" - MET
Najbardziej oczekiwana premiera

Postanowiłam w tym roku zaplanować solidniej, jakie spektakle operowe warto byłoby zobaczyć.
Sytuacja się poprawiła, bo nareszcie nie trzeba jeździć na transmisje z MET do Łodzi, Warszawy albo Olsztyna - są w Multikinie w Bydgoszczy. Bardzo się cieszę. Obiecałam sobie wcześniej, że gdyby pojawiły się w naszym regionie, będę "zaliczać" wszystkie.
Co roku wiele ciekawych wydarzeń mnie omija, bo dowiaduję się o nich post factum, dlatego bardzo liczę na Państwa podpowiedzi na co warto się wybrać, albo gdzie można zobaczyć interesujące transmisje w sieci bądź posłuchać w radiu.

Styczeń
7.1.2017 Nabucco - MET in HD
13.1.2017 Latający Holender - http://www.theoperaplatform.eu/en/opera/wagner-flying-dutchman
14.1.2017 Cyganeria - Opera Bałtycka
21.1. 2016 Romeo i Julia - MET in HD*

Luty
05.2.2017 Norma - TWON - wersja koncertowa z Edytą Gruberovą w roli głównej* 
25.2.2017 Rusałka - MET in HD
26.2.2017 Semiramide - https://www.staatsoper.de/en/staatsopertv.html
28.2.2017 Zemsta Nietoperza - Opera Nova

Marzec
11.3.2017 Traviata - MET in HD
17.3.2017 Turek we Włoszech - TWON
25.3. 2017 Idomeneusz, król Krety - MET in HD
26.3.2017 Rusałka - Opera Nova

Kwiecień
22.4. 2017 Oniegin - MET in HD
28.4.2017 Czarodziejski flet - TWON

29 kwietnia  - 14 maja 2017  Bydgoski Festiwal Operowy

Maj
13.5.2017 Kawaler z różą - MET in HD

Czerwiec
10.6.2017 Umarłe miasto - TWON

Lipiec

9.7. 2017 Tannhauser - https://www.staatsoper.de/en/staatsopertv.html

cdn.

* Dylemat: jechać, nie jechać ...