Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jamie Barton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jamie Barton. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lutego 2017

Rusałka - 25.2.2017 - MET in HD

 Photo: MET
Tak dziwnie się złożyło, że w czasie weekendu oglądałam dwa przedstawienia o "stawaniu się człowiekiem" - oba dosyć gorzkie i oba bardzo piękne: "Pinokia" w Gdańsku i "Rusałkę" z MET. Mary Zimmerman prosto, efektownie i efektywnie opowiedziała historię "Rusałki". Lubię jej inscenizacje, a zwłaszcza Lucię di Lammermoore. Ma moim zdaniem "dobrą rękę" do opery, potrafi wydobyć z fabuły to, co istotne i nie ucieka w publicystykę. Już naprawdę dosyć trudno mnie zaskoczyć, ale kiedy odsłoniła się kurtyna w ostatnim akcie, pomyślałam: " Ale inteligentna kobieta z tej MZ", bo publiczność podobnie jak Rusałka przeżywa moment deziluzji. Odsłonił się dla mnie sens "cytatów" scenograficznych; od początku wiele scen nasuwało mi na myśl oglądane wcześniej spektakle. W pierwszym akcie Zimmerman nawiązywała do inscenizacji Schenka, którą pamiętamy z poprzedniej transmisji - ogromne, trochę kiczowate drzewo na środku sceny, na którym Rusałka śpiewa arię "Měsíčku na nebo hlubokém", nimfy w zielonych kostiumach, zwierzęta, które usługują Jezibabie to dziecinny, naiwny świat młodej dziewczyny. Potem, gdy po "operacji" pojawia się jak strzyga w południe z groźnie ubrudzonymi ustami (krew?), widzimy ją w symbolicznej przestrzeni w stylu Deckera albo Carsena. 
 Photo: MET
Czerwono - zielony akt trzeci na zamku Księcia znowu jest dla mnie aluzją do Schenka. Koniec to dekonstrukcja scenografii, która jest nie tylko w strzępach, brudna,  ale jakby wywrócona na drugą stronę, pokazuje "szwy", taka jaką mamy w większości inscenizacji obecnie oglądanych na scenie. Odczytuję to w ten sposób, że Zimmermann zaprezentowała nam w skrócie ewolucję przestrzeni scenicznej i obrazu świata na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Jezibaba, śpiewa, że ten dopiero stał się naprawdę człowiekiem, kto unurzał ręce w krwi i ten pogląd zdaje się podzielać większość reżyserów. Tak jak Jezibaba starają się wciąż udowadniać, że jesteśmy naiwni wierząc w dobroć i szczęśliwe zakończenie naszych historii, bo człowiek jest zły, niezdolny do pozytywnych uczuć. Jednak Rusałka takiemu przekonaniu nie chce się poddać i ludzka staje się przez cierpienie i przebaczenie. Nie sentymentalnie to jest ukazane, a wzruszająco.  Bo też bardzo utalentowani artyści spotkali się na scenie i było to przedstawienie i zagrane i zaśpiewane wspaniale. Najlepsze dla mnie w tym sezonie transmisji z MET. Przede wszystkim Kristine Opolais stworzyła kompletną kreację aktorską i wokalną. Oczami, mimiką, całym ciałem pokazywała uczucia swojej postaci. Głos jej brzmiał wyjątkowo szlachetnie, pewnie, z mocnymi, czystymi górami. Pozytywnie zaskoczył mnie Brandon Jovanovich, którego miałam okazję słyszeć pierwszy raz. Męski, ale i finezyjny Książę,  prawdziwa pokusa rusałek. Co prawda, jak wielu tenorów, brał wysokie C w finale trochę nerwowo (pewnie się nie znam, jednak wydaje mi się, że Dworzak, źle napisał ten fragment, skoro sprawia na ogół trudności śpiewakom i brzmi nienaturalnie), ale poza tym jestem nadal pod wrażeniem tego wykonania. Para głównych bohaterów w końcowych scenach była po prostu rewelacyjna - namiętna, czuła, prawdziwa w emocjach...

Jamie Barton z pewnością przejdzie do historii jako jedna z najlepszych Jezibab. Głos o wspaniałej barwie, mocy, perfekcyjna technicznie i do tego co ona wyprawiała z twarzą! Eric Owens może nie dorównywał swojej koleżance aktorsko, jednak stworzył ładną, ojcowską postać Wodnika i podobało nam się jego śpiewanie, bo dysponuje basem głębokim, "dębowym", zapada w pamięć. Katarina Dalayman natomiast jako Księżna wniosła do roli czegoś indywidualnego, wyróżniającego ją.
Śpieszę także donieść z radością, że polonez  w trzecim akcie nie nudził i nie straszył. Choreografia odzwierciedlała niechęć i pogardę, jaką towarzystwo na zamku miało do dziewczyny znikąd. Może oglądali "Trędowatą" Hoffmana? Kto wie ...


Rusalka: Kristine Opolais
Prince: Brandon Jovanovich
Princess: Katarina Dalayman
Jezibaba: Jamie Barton
Gnome: Eric Owens
Kitchen Boy: Daniela Mack
Gamekeeper: Alan Opie
First Sprite: Hyesang Park
Second Sprite: Megan Marino
Third Sprite: Cassandra Zoé Velasco
Hunter: Anthony Clark Evans
Conductor: Mark Elder
Production: Mary Zimmerman
Set Designer: Daniel Ostling
Costume Designer: Mara Blumenfeld
Lighting Designer: .T. J. Gerckens
Choreographer: Austin McCormick

niedziela, 8 stycznia 2017

Nabucco - 7.1.2017 - MET in HD

 Photo MET
Bezsprzecznie gwiazdą  tego wieczoru był Placido Domingo - najlepszy aktor przedstawienia. Głos Domingo nadal może się podobać i nie chcę się spierać czy powinien czy nie powinien śpiewać tej partii. Dla mnie był wiarygodnym Nabucco, przekonującym zwłaszcza w trzecim i czwartym akcie. Brawo.
Bardzo pięknie śpiewała Jamie Barton, Fenana. Jej ostatnia aria - modlitwa była w naszej zgodnej opinii najpiękniejszym momentem wieczoru. Świetne wrażenie zrobił także Russell Thomas jako Ismaele i szkoda wielka, że Verdi nie napisał więcej muzyki dla tej postaci. Na pewno warto zwrócić na tego tenora uwagę. 
Z pozostałymi wykonawcami jest już większy problem. Początkowo bardzo podobał mi się Dmitry Belosselskiy, taki klasyczny, słowiański bas, ale co się stało z jego niskimi nutami? Nie było ich. Mam nadzieję, że to jakaś niedyspozycja, a nie braki techniczne. Liudmila Monastyrska wykonała zaś swoją trudną partię Abigail poprawnie, jednak czy rozumie tę postać mam wątpliwości... Śpiewała jakby dla siebie, chwilami bez kontaktu wzrokowego z publicznością, partnerami. 
Gdzieś w tym wszystkim zabrakło chyba dobrej ręki reżysera, bo przedstawienie było bardzo statyczne, mało w nim było momentów o wyższej temperaturze emocjonalnej i dlatego pozostawiło  niedosyt.  Mimo tych niedoskonałości jednak transmisja warta była obejrzenia także jako dokument. Metropolitan Opera pokazała swoją ludzką twarz. Bezcenne były zbliżenia dające możliwość przyjrzenia się grze Placido Domingo, pracy, mimice  Jamsa Levina.

Zawsze probierzem dla mnie czy wydarzenie jest ciekawe czy nie jest reakcja nie tzw. "starych wyjadaczy", a kogoś, kto jest na nim pierwszy raz. Koleżanka, która była z nami pierwszy raz na transmisji, oceniła, że "Nabucco" nie jest ekscytującą operą. Fakt, w tej wersji nie jest,  muszę się z nią zgodzić. Połknęła jednak "bakcyla" ;).  Tak ją zaintrygowały fotosy na ścianach kina i prezentowane w przerwie  fragmenty "Romea i Julii", że od razu pobiegła do kasy kupić bilet.  Jedziemy więc na koleją transmisję :)
Pochwalić muszę publiczność w kinie - cichutko było jak makiem zasiał, nikt nie jadł popkornu, kasłanie było tylko w momentach aplauzu po ariach. Anielsko.  


Nabucco: Plácido Domingo
Abigaille: Liudmyla Monastyrska
Ismaele: Russell Thomas
Fenena: Jamie Barton
Zaccaria: Dmitry Belosselskiy
Anna: Danielle Talamantes
High Priest: Sava Vemic
Abdallo: Eduardo Valdes
Dyrygent: James Levine
Reżyser: Elijah Moshinsky
Scenografia: John Napier
Kostiumy: Andreane Neofitou