wtorek, 31 marca 2015

Gość na Sofie: Gabriela Harvey - Król Roger w Bostonie, 7.03.2015



 Photo: Winslow Townson
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę operę było to we Wrocławiu w kwietniu 2014 roku. Wtedy reżyserował ją Mariusz Treliński, teraz (sic!) znany z "Jolanty” i „Zamku Sinobrodego", dyrygowała Ewa Michnik, zaś  Mariusz Godlewski był Królem Rogerem. Tytułowy bohater to postać historyczna z 12 wieku, król Roger II, ale fabuła nawiązuje do "Bachantek” Eurypidesa. Jarosław Iwaszkiewicz, daleki kuzyn Szymanowskiego,  i sam Karol Szymanowski wspólnie stworzyli libretto. Inspiracja przyszła po podróży, którą odbyli razem do Sycylii i Afryki Północnej w 1914 roku.


W Bostonie, inny Mariusz, tym razem Kwiecień, śpiewał barytonową partię Króla Rogera.  W pozostałych głównych rolach wystąpili: Olga Pasiecznik (sopran) jako Roxanna, Yvonne Naef (mezzosopran)  Deaconess, Edgras Montvidas (tenor) Pasterz, Rafał Majzner (tenor) Edrisi,  Alex Richardson (tenor) solo, Raymond Aceto (bas) Arcybiskup.  Towarzyszyli im: Tanglewood Festival Chorus, chór dziecięcy Boston Voices, Boston Simphonic Orchestra pod dyrekcją znakomitego Charlesa Dutoita
.

Przyznam, że uczestnictwo w tym przedstawieniu  okazało się dla mnie nie lada wyzwaniem i wiązało się z perypetiami.  Zima niespotykana od lat, brak miejsca do parkowania i trudność w ogóle, żeby odróżnić parking od ulicy z powodu śniegu powodowały stres. „Co robić?!” – takie zadawałam sobie pytanie od momentu przyjazdu. Na szczęście znajomy zaproponował, że mnie podwiezie. Jesteśmy na miejscu pięć minut przed podniesieniem kurtyny… całe szczęście, że rozpoczęcie  opóźnia się, bo w holu znajduje się wielu podobnych do mnie nieszczęśników, którzy niecierpliwie czekają, aż dotrą do nich parkujący...
Podejrzewam, że podobne problemy mieli z przybyciem członkowie orkiestry i soliści, i tak samo cieszyli się z dodatkowych minut .

Wyznaję, że „Król Roger” na scenie Boston Symphony Orchestra wywarł na mnie ogromne, a nawet wręcz przytłaczające wrażenie.  Myślę, że wiele straciłabym, gdybym  nie znała wcześniej tej opery... (polecam doskonały artykuł wprowadzający http://culture.pl/en/article/king-roger-op46-and-the-clash-of-the-gods i pouczającą interpretację dokonaną przez Mariusza Kwietnia w wywiadzie zamieszczonym na stronie https://www.youtube.com/watch?v=eIHZbtQ-mG4).  W koncertowym wykonaniu brakowało dwuznaczności seksualnej i napięcia erotycznego obecnego w  pełnej inscenizacji opery. Aczkolwiek może być to tylko jeden z punktów widzenia. Do dziś to dzieło jest kontrowersyjne i  otwarte na wiele interpretacji. Niektórzy na przykład uważają Pasterza za uosobienie Jezusa Chrystusa ...

Pomimo wersji koncertowej (bez kostiumów, bez scenografii, z zatłoczoną sceną, czasami przytłaczającą orkiestrą) Mariusz Kwiecień, dzięki kontrolowanej intensywności wykonania, ciepłemu, barwnemu barytonowi, doskonałej dykcji, wirtuozerii muzycznej i temperamentowi wybijał się spośród wszystkich wykonawców.  W  arii "Słońce, Słońce! Edrisi!!" (Akt III) widzimy Króla  Rogera wolnego od pęt władzy, człowieka bez pełnej kontroli nad wszystkim (jak w akcie I i II), wydaje się, że teraz w pełni szczęśliwego ... przynajmniej tak myślałem ...  Przez kilka dni towarzyszyło mi to wszędzie!

Olga Pasiecznik znakomicie pokazała ważność Roxanny, zauroczenie  Pasterzem. Jej głos był jasny, w fortissimach wzbijał się  wysoko ponad orkiestrą - nie lada był to wyczyn (raz tylko obawiałam się, że może być przytłoczona przez moc orkiestry).  Była wspaniała w akcie II, gdzie jej nieziemskie nuty po prostu odurzały.

Litewski tenor Edgars Mintvidas miał być może największe wyzwanie w tej koncertowej wersji. Trudno przekazać skomplikowaną, czasami powściągliwą, czasami uwodzicielską  i fascynującą osobowość Pasterza, gdy jest się ubranym w smoking...
Jego piękny tenor sprostał wymaganiom tego wieczoru, długich linii wokalnych z wysokimi dźwiękami. Imponujące.

Rafał Majzner został przyćmiony przez wspomnianych wyżej solistów - nie dlatego, że nie był wystarczająco dobrym wokalistą, ale znowu z powodu ograniczeń wersji koncertowej. Znaczenie jego roli jako doradcy / powiernika pozostaje jasne i czytelne.

Ta wokalna podróż była wspaniała!

"Towarzysząca" obsada była znakomita - w tym przede wszytkim  Tanglewood Festival Choir  i dzieci  z "Boston Voices" (z dyrygentem Andym Icocheą). Zmierzenie się z językiem polskim nie było łatwe! Brawo!
Charles Dutoit i jego orkiestra „rozmiaru XXL” są widoczny sposób fanami muzyki Szymanowskiego i tej opery!

Jeśli chodzi o napisy w języku angielskim (czytam, piszę i mówię po polsku), uważam, że było zbyt wiele literówek i niejednokrotnie raził niewłaściwy dobór słów (nie robiłam, co prawda notatek, ale...).  Z pewnością nie brakuje doskonałych tłumaczy z polskiego na angielski, którzy mogliby być dostępni dla BSO...

Mam nadzieję, że Mr.G. (http://www.newyorker.com/magazine/2015/03/23/a-fight-at-the-opera) sprowadzi „Króla Rogera” do Metropolitan Opera ... Myślę, że nadszedł czas, by Szymanowski zdobył szacunek i publiczność,  na jakie zasługuje – przecież był, tak uważam, człowiekiem XXI wieku, w miejscu nie do końca dla niego przyjaznym. (Obawiam się, że nadal nie jest rozumiany, a czasami wręcz nieaprobowany w Polsce, ze względu na styl życia, krytykę polskiego prowincjonalizmu, obawę przed czymś nieznanym).

Pora, aby uznać, że nie jest to już nieznana opera  nieznanego kompozytora! Do tej pory wykonano ją, w dużej mierze dzięki staraniom Mariusza Kwietnia, w Paryżu, Madrycie, Santa Fe, Bilbao (tutaj w nowej produkcji Michała Znanieckiego), w Londynie (http: //www.roh. org.uk/productions/krol-roger-by-kasper-holten) Warszawie i Krakowie.
Opera będzie wykonana ponownie  w Londynie w maju tego roku, a w Krakowie (będę tam ...) jesienią.

 Nowy Jork będzie następny...


  Photo: Winslow Townson

Guest on Sofa:Gabriela Harvey - King Roger in Boston 7.03.2015



  Photo: Winslow Townson
The first time I saw this opera was in Wroclaw in April 2014. Mariusz Trelinski, now (sic) of “Yolanta/Bluebeard’s Castle” fame, was the director, and Ewa Michnik conducted. Mariusz Godlewski was King Roger. The title character is a historical figure from the 12th century, King Roger II of Sicily, but the plot echoes Euripides’s “The Bacchae.” Jaroslaw Iwaszkiewicz (Szymanowski’s distant cousin) and Karol Szymanowski collaborated on the libretto. The inspiration came after a trip they made together to Sicily and North Africa in 1914.

In Boston, another Mariusz, this time Kwiecień (baritone) was King Roger, Olga Pasichnyk (soprano) was Roxanna, Yvonne Naef (mezzo-soprano) was the Deaconess, Edgras Montvidas (tenor) was the Shepherd, Rafal Majzner (tenor) was Edrisi, Alex Richardson was the solo tenor (I recently encountered Mr. Richardson after the DiDonato concert at Carnegie Hall), Raymond Aceto (bass) was the Archbishop, with the Tanglewood Festival Chorus, and the children’s chorus Voices of Boston, the full BSO orchestra, the renowned Charles Dutoit conducting.
I confess I found it overwhelming, starting with my arrival. After the winter for all ages, not a parking spot anywhere, street or parking lot alike! What…to do?!  A companion offers to drop me off…it is five minutes to curtain…I agree…the performance is luckily delayed, there are many in similar woes… the lobby is full of those whose companions for the evening were out parking…

I suspect that the extra minutes were welcomed by the orchestra and soloists alike. I confess…I found the BSO stage that evening overwhelming. A confession, had I not already seen the Opera, much would have been lost… (For background and synopsis, I recommend an excellent article at http://culture.pl/en/article/king-roger-op46-and-the-clash-of-the-gods and an enlightening interpretation by Mr. Kwiecień in an interview posted on https://www.youtube.com/watch?v=eIHZbtQ-mG4). What was missing was the sexual ambiguity and tension present with a fully staged opera. But that is just one point of view. To this day, the opera remains controversial and open to many interpretations. Some think the Shepherd Jesus Christ…

Despite the concert version (no costumes, no set, crowded stage and, at times, an overwhelming orchestra) Mr. Kwiecień’s persona, his controlled intensity, warm, dark, colored baritone voice, excellent enunciation, musical virtuosity and temperament were all evident throughout. In his "SłońceSłońce! Edrisi!" (Act III) we witness King Roger free from the shackles of authority, no longer the man in full control (Act I and II), seemingly happy now… at least I thought so…all this matched by the expressiveness from the orchestra.
It stayed with me for days!

Soprano Olga Pasichnyk was more than able to convey Roxanna’s importance and her intoxication with the Shepherd. Her voice was clear, her orchestral fortissimos riding high above the orchestra, not a small feat. (Only once did I fear she might have been overwhelmed by the power of the orchestra.) She was wonderful in Act II, where her wordless notes were intoxicating
The Lithuanian tenor Edgars Mintvidas had perhaps he biggest challenge of the concert version. Difficult to convey the complicated, at times controlling, then seductive and intoxicating persona of the shepherd, when you are wearing a tuxedo…
His lovely tenor voice stood up to the rigor of the evening, the lengthy vocals with their high notes. Impressive.
Mr. Maizner was overshadowed by the above mentioned soloists, not because he is not a good enough singer, but again because of the constrains of the concert version. The importance of his role as the advisor/confidant remained clear.

The vocal journey for all was impressive!

The “supporting” cast was superb including The Tanglewood Festival Chorus and the children of “Voices Boston” (Andy Icochea Icochea conductor). Tackling the Polish language could not have been easy! Bravo!
Charles Dutoit and his ‘plus size’ orchestra are obvious fans of Szymanowski’s music and this Opera!

As for the night’s English ‘supertitles’ (I read, write and speak Polish), there were too many misspellings and many times an awkward choice of words (I did not take notes…). Surely there is no lack of excellent Polish to English translators available to the BSO…

I hope Mr.G. (http://www.newyorker.com/magazine/2015/03/23/a-fight-at-the-opera) brings it to the Metropolitan Opera…I think it is time Szymanowski gain the respect and audience he deserves. After all, he was a modern, dare I say XXI Century man at a time and place not friendly to such a persona (I’m afraid he is still much misunderstood, dare I say disapproved in Poland, where his lifestyle and criticism of Polish provincialism is still a subject for some …)
So…I think it is time to acknowledge that this is not an unknown opera by an unknown composer! It has now been performed (in no small measure do to Mr. Kwiecien’s efforts) in Paris, Madryt,  Santa Fe, Bilbao, (here  in the new production by Michal Znaniecki), and  in London(http://www.roh.org.uk/productions/krol-roger-by-kasper-holten) Warszawa and Krakow. The opera is being presented in London again this May and in Krakow (I will be there…) this Fall.
New York City next…


środa, 18 marca 2015

Gość na Sofie: Gabriela Harvey - Donna del Lago w Met



 
 Photo: MET
W niedawnym przedstawieniu  "Donny Del Lago" (cykl zakończył się w ostatnią sobotę) najważniejszy był śpiew. Miałam okazję oglądać spektakl 28 lutego 2015. Domyślam się, że pomimo zawiłej fabuły, opera ta została wznowiona, ponieważ był do dyspozycji zespół śpiewaków, którzy mogli zmierzyć się z tym wyzwaniem bel canto.

Guest on Sofa: Gabriela Harvey - Donna del Lago at the MET



 

Joyce DiDonato
 Photo: Ken Howard/ MET


The recent production of “Donna Del Lago,” (the run ending last Saturday) was all about the singing. I saw the Saturday February 28th, 2015 performance. In spite of the opera’s convoluted story line, I suspect it was revived because there is a cadre of available singers who could tackle the ‘bel canto’ challenge.

poniedziałek, 16 marca 2015

Koncert Mariusza Kwietnia i Nadine Sierra w Teatrze Wielkim w Warszawie

Photo: Anna Kowalik
Chciałabym napisać, że mieliśmy wczoraj w Teatrze Wielkim Operze Narodowej ucztę belcantową, ale ponieważ koncert był chyba w powszechnym odczuciu  krótki (za krótki!), powiem, że dostaliśmy pyszny muzyczny tort. 

poniedziałek, 2 marca 2015

Madama Butterfly - 1.03.2015 Opera Nova



Photo: Opera Nova

Spodziewałam się, że w niedzielę  będzie bardzo dobry spektakl "Madamy Butterfly", bo kiedy spojrzało się na obsadę widać było, że nastąpiła niezwykła kumulacja doskonałych wykonawców. 
I rzeczywiście to wyjątkowe przedstawienie, bo nie miało słabych punktów; dla mnie idealne.

Agnieszkę Piass uwielbiam w roli Butterfly - wspaniały głos, całkowite oddanie się postaci. Kiedy śpiewała zapadała cisza, sala wstrzymywała oddech. Jeszcze i to trzeba powiedzieć, że ma  filigranową figurę, małe ręce, stopy i zachwycała w japońskich kimonach.  Naturalna i bardzo poruszająca Cho Cho San. Po raz kolejny rewelacyjna była Dorota Sobczak - tym razem jako Suzuki. Dopracowane aktorsko i od początku do końca mistrzowsko zaśpiewane przedstawienie tej młodej artystki. 
Mieliśmy także Leszka Skrlę w partii konsula, którego bardzo cenię, odkąd usłyszałam jego Rigoletta - baryton o szlachetnym brzmieniu i taka nienegatywna w sumie a bardziej bezradna wobec wypadków była grana przez niego postać. Tadeusz Szlenkier natomiast błyszczał (trudno znaleźć lepsze określenie:-) ) w roli Pinkertona - beztroski, bezmyślny, ale nie pozbawiony uroku sunny boy. Głos brzmiał świeżo, "słonecznie", miał bardzo dobrą projekcję. No i Pinkerton świetnie wyglądał w mundurze!
Słychać było harmonię między orkiestrą, solistami i chórem - Maciej Figas wspomagał śpiewaków i choć, co oczywiste, muzyka Pucciniego brzmiała momentami monumentalnie, jednak dyrygent nie dopuszczał, by dominowała nad głosami wykonawców.

Duże przeżycie.


Photo: Opera Nova
Kierownictwo muzyczne: Maciej Figas, reżyseria: Marianne Berglof, scenogafia: Andrey von Schlippe
kostiumy: Christine Haller, reżyseria świateł; Bogumił Palewicz, przygotowanie chóru: Henryk Wierzchoń

Obsada:
Cho Cho San:   Agnieszka Piass
Pinkerton:   Tadeusz Szlenkier
Suzuki:     Dorota Sobczak
Sharpless:   Leszek Skrla
Goro:    Marcin Naruszewicz
Bonzo:   Grzegorz Szostak
Komisarz:   Jacek Greszta
Yamadori:   Maciej Musiał
Kate:   Victoria Vatutina
Dyrygent: Maciej Figas
 Photo: Opera Nova