sobota, 14 października 2017

Eros i Psyche - TWON 13.10.2017


To nie jest tak nużąca produkcja jak "Turek w Włoszech", ale niemądra. Barbara Wysocka zażartowała sobie z libretta  Jerzego Żuławskiego i pokazała nam coś na kształt teatrzyku "Zielona Gęś", gdzie  pojawiają się alegorie, postacie historyczne, literackie. Tylko, że Gałczyński śmieszy a Wysocka nie.

wtorek, 10 października 2017

Norma - 7.10.2017 MET in HD

Tak emocjonalnie intensywne było to przedstawienie, że nie czuło się upływu czasu.  Historia Normy, Polliona, Adalgisy została bardzo "współcześnie", a rozumiem przez to, że niekoturnowo opowiedziana przez wspaniałych aktorów - śpiewaków. Pewne niedoskonałości wykonań są, moim zdaniem, nieistotne, ponieważ najważniejszy był osiągnięty efekt - starożytni Grecy powiedzieliby pewnie, że doświadczyliśmy katharsis.
 Photo: MET
Początki były trudne - słychać było napięcie u Sandry Radvanovsky i Josepha Calleji, ale w miarę upływu czasu ich głosy i gra nabrały pewności. "Casta diva" nie wywołała co prawda takiego dreszczu, wzruszenia, jak wtedy kiedy słucham Marii Callas, ale to co wydarzyło się w ciągu całego spektaklu sprawia, że nie wyobrażam już sobie innej, bardziej ludzkiej, prawdziwej Normy jak Sondra Radvanovsky. Podobnie innego Pollione  jak Joseph Calleja - lubię jego "śródziemnomorską" barwę głosu, dużo testosteronu dał postaci, tak mógł wyglądać i brzmieć rzymski dowódca w Galii.  Nie jestem znawczynią, ale myślę, że debiut Joyce DiDonato w roli Adalgisy był niezwykle udany, bardzo mi się podobała.  A najlepiej i najwięcej się działo, gdy śpiewali razem - duety,  tercety  tych trojga były stratosferyczne po prostu. Pięknie swoją obecność zaznaczyła także  Michaelle Bradley obdarzona przykuwającą uwagę twarzą i głosem o dużej urodzie. 
Pierwszy akt tonął w mroku i leśna scenografia była raczej mizerna, za to od drugiego aktu, umiejscowionego  w wiklinowym domostwie Normy, wszystko zaczęło nabierać właściwej formy. Niczego nam już nie brakowało, zanurzyliśmy się zupełnie w muzyce i dramacie. Nie analizowaliśmy, przeżywaliśmy.
Ciekawie zinterpretowała przedstawienie moja przyjaciółka I., z którą byłyśmy na transmisji. Najpierw stwierdziła, że trzy lata temu obraziłaby się na mnie, że ją na nie zabrałam, bo zbyt osobiście by je odebrała i pewnie wyszłaby w trakcie. Potem dodała, że wie dlaczego ta opera nazywa się "Norma" - bo to co przydarzyło się głównej bohaterce ze strony Polliona to niestety  norma ... Łaska Pańska nabiera dystansu.
Photo: MET 

NORMA
Vincenzo Bellini
Norma: Sondra Radvanovsky
Pollione: Joseph Calleja
Adalgisa: Joyce DiDonato
Oroveso: Matthew Rose
Clotilde: Michelle Bradley
Flavio: Adam Diegel
nens: .Christopher Reynolds /John Reynolds
Dyrygent: Carlo Rizzi
Reżyseria: David McVicar
Scenografia: Robert Jones
Reżyseria światła: Paule Constable

wtorek, 19 września 2017

Recital Aleksandry Kurzak - 15.09.2017 Filharmonia Pomorska


Rzadko do nas przylatują takie rajskie ptaki jak Aleksandra Kurzak, tym większa była radość w ostatni piątkowy wieczór. Mieliśmy prawdziwe muzyczne święto, ponieważ zaprezentowany przez nią repertuar składał się z arii bardzo wymagających, a przy tym efektownych.  Gala jest wydarzeniem o specjalnej atmosferze, musi olśnić publiczność, która pojawia się na koncertach tylko wyjątkowo. Nie było słabych punktów, Aleksandra Kurzak śpiewała z wielką klasą wokalną a przy tym wszystko świetnie aktorsko interpretowała, tak że żałowałam, że to nie przedstawienie i że nie ma ciągu dalszego na scenie.

środa, 30 sierpnia 2017

O Piotrze Anderszewskim

Piotr Anderszewski
Muszę napisać o Piotrze Anderszewskim.
To nazwisko słyszałam wiele razy, w superlatywach ludzie się wypowiadali. Pojawiła się możliwość posłuchania go na koncercie w ramach festiwalu "Chopin i jego Europa". Zawsze w takich przypadkach włącza mi się myślenie czy aby na pewno warto tłuc się jakiś kawał świata i czy to nie będzie w końcu  zawód (parę razy tak się zdarzyło).

środa, 16 sierpnia 2017

Sierpień

Sporo mnie nie było w domu, samochodem objechaliśmy Łotwę, byłam też na pięknej gali operowej na zamku w Siguldzie niedaleko Rygi. Promowaną gwiazdą wieczoru była Olga Peretyatko: świetnie, ale gospodarze byli także doskonali:  bas Krišjānis Norvelis, baryton Jānis Apeinis i śliczny koloraturowy sopran Dinara Rudane.


Po powrocie  nadrabiam zaległości i o nich w telegraficznym skrócie:

"Aida" Chorégies d'Orange
Anita Rachvelishvili królowała na scenie, tak więc spektakl mógłby się nazywać "Amneris", tym bardziej, że  Elena O'Connor, która fizycznie pasowała do roli Aidy idealnie, ma głos doprawdy przykry w słuchaniu (przyznam się, że głównie ją oglądałam). Pozostali śpiewacy OK. Wielkim plusem jest naturalny urok miejsca.

"Aida" Salzburg
Ładne, proste, klimatyczne przedstawienie, doskonały debiut Anny Netrebko w roli Aidy. Słabym ogniwem w dobrym, wyrównanym zespole był, co smuci, Francesco Meli. 

"La clemenza di Tito" Salzburg 
Gniot straszny gazetowo - publicystyczny i nawet dobre śpiewanie go nie ratuje. Moim zdaniem rzecz jasna. 

"Eugeniusz Oniegin" - (semi staged)  Verbier Festival Academy Singers,  Verbier Festival Junior Orchestra

Przesympatyczne. Panie przede wszystkim bardzo mi się podobały. Można jeszcze obejrzeć na medici.tv



niedziela, 23 lipca 2017

Rigoletto - 22.07.2017 transmisja NDR


Letnie transmisje NDR zawsze trochę mnie zaskakują - na szczęście w ostatnim momencie ktoś znajomy (dzięki, Ingrid!) przypomina, że będzie można oglądać spektakl na żywo. Do tej pory nie było zawodu i tym razem przedstawienie z Hannoveru bardzo mi się podobało. Są to spektakle z oszczędną scenografią, właściwie na poły koncertowe, jednak przygotowane starannie i ze świetną, międzynarodową obsadą.

niedziela, 16 lipca 2017

Turandot - Royal Opera House - 14.07.2017

Bardzo się cieszę, że w wakacje mamy możliwość oglądania tak wielu transmisji. Żałuję, że nie dane mi było oglądać "Otella" z ROH z Jonasem Kaufmannem - najbliższe kino zlokalizowałam w miejscowości Schwedt w Niemczech - 4 godziny drogi ... "Tanhauser" z Monachium po 30 minutach znużył bardzo, podobnie jak "Hamlet" z Glyndenbourne, ale broń Boże nie marudzę. Są świetne rzeczy - podobał mi się Don Giovanni z Festivalu d'Aix-en-Provence (inscenizacja dziwna, ale głosy świetne). A kto nie oglądał "Turandot" transmitowanej z Royal Opera House 14.07.2017 ma okazję jeszcze to zrobić, ponieważ na kanale ROH na YouTube jest to przedstawienie dostępne - oby jak najdłużej! Moim zdaniem warto je zobaczyć dla olśniewającej w roli Liu Aleksandry Kurzak. Wspaniała. Radość dla oczu i uszu!
Aleksandra Kurzak - Liu
Ładne, klasyczne przedstawienie daje wiele przyjemności widzowi, choć pozostali wykonawcy głównych ról już tak nie błyszczą.... (dobrze słucha się panów Pinga, Panga i Ponga :)


PS. 15.09.2017 Aleksandra Kurzak będzie z recitalem w Filharmonii Pomorskiej! Pavarotti też był podobno w Bydgoszczy ;) Teraz czekam na Mariusza Kwietnia i Piotra Beczałę - "Króla Rogera" poproszę. Podobno Opera w Chicago nie jest jednak zainteresowana wystawieniem kapitalnego dzieła Szymanowskiego, więc termin mają wolny :)