piątek, 24 marca 2017

Gość na Sofie: Gabriela Harvey - Romeo i Julia marzeń - MET 18.3.2017



Zdjęcia: Gabriela Harvey

Pod wspaniałą batutą francuskiego dyrygenta Emmanuela Villaume orkiestra Metropolitan zaczęła lirycznie, potem zachwycała pełną energii muzyką,  miejscami przeplataną przepiękną walcową melodią.
Tym razem, idealna obsada poprawiła błędy wcześniejszych przedstawień (z chorą prawie cały sezon Dianą Damrau i entuzjastycznym :) Vittorio Grigolo.) Yende pełna energii,  młodziutka  mistrzyni, z łatwością wykonywała  wysokie dźwięki. Razem z wracającym do Met po perypetiach życiowych (rozwód z Ailyn Perez) Stephenem Castello, przedstawili wiarygodnie parę młodych kochanków, była to prawdziwa  manifestacj młodości. 
Podczas pierwszego duetu Yende śpiewała idealne pianissimo, podkreślając strukturę walca, ale to się zmieniło, kiedy po raz pierwszy spotyka się z Roméo.  Zależnie od tego co się działo na scenie głos Yende nabierał ciemności, czy też słodkości. Drugi akt ukazał, że Yende pięknie wydobywa bardziej liryczny ton, szczególnie wtedy, gdy deklarowała swą miłość śpiewając "Je t'aime”. Powtórzyła to po raz kolejny, kiedy zaśpiewała wysokie C, wyrażając radość po ich (tajemnym) ślubie. Śpiewała jakby wyzwolona z wszelkich rygorów metrycznych, muzycznych, aktorskich… Porywające roulady… Powtarzała ,,Non! Cen’est pasle jour” trzy razy nie chcąc się  rozstać z ukochanym, za każdym razem  wyżej! Gwiazda!





W roli Roméo Stephen Costello miał imponujące popołudnie. W niektórych momentach swoim zachowaniem przypominał Grigollo... Jego Roméo był mężczyzną pełnym pasji, któremu ciężko jest kontrolować emocje.  Pełen zapału, czy to leżąc na scenie czy też wspinając się na kolumnę, aby dotrzeć do Juliette.  Costello dobrze znany jest z tego, że trzyma nuty tak długo, jak tylko możliwe. Końcowe C, które wzbijało się nad orkiestrą, nie blakło od pierwszych sekund, aż do ostatniej chwili prowadzącej muzyki.  W ostatniej arii utrzymywał każdą nutę tak, jakby nie chciał jej końca...
Z obsady wspierającej wyróżniła się Paula Murrihy jako Stephano. Podczas „Que fais Tu, blanche Tourterelle” śpiewała żartobliwym tonem, podkreślając każde stretto i kończąc perfekcyjnie wykonanym wysokim C. Mój ulubiony Yunpeng Wang jako Mercutio  zachwycił śpiewając swoja krótką arię i w scenie pojedynku .
Świetny spektakl, piękne głosy, aktorstwo, scenografia i kostiumy ...








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz