poniedziałek, 25 czerwca 2012

La Traviata - 24.06.2012,Opera Narodowa w Warszawie

Takie wieczory chciałoby się przeżywać jak najczęściej w operze. Pięknie brzmiała orkiestra pod dyrekcją Carlo Montanaro. Jakbym słyszała tę muzykę po raz pierwszy, a przecież jest tak dobrze znana (aż zbyt dobrze znana)... Jakoś niezwykle delikatnie, "koronkowo".  Podobała mi się też zarówno reżyseria, jak i scenografia. Ani jednej statycznej, nudnej sceny. Nie pojawiły się  "fałszywe" Cyganki w drugim akcie, które z reguły są po prostu nieznośne dla mnie.  No i wykonawcy - tacy jak powinni być - z niezwykłą główną bohaterką. Violetta musi być gwiazdą, musi przykuwać uwagę swoją osobowością, mieć najpiękniejszy głos na scenie i musi być wzruszająca. Taka właśnie była w tej roli Aleksandra Kurzak. Na sali cisza podczas wykonywanych przez nią arii (znak, że ludzie nie chcą stracić ani jednej nuty) a na koniec były owacje na stojąco. Również panowie Germont - Andrzej Dobber i Arnold Rutkowski byli świetni ... A na koniec wręczenie Platynowej Płyty dla pani Oli ("Gioia"!)

http://grafik.rp.pl

Dyrygent: Carlo Montanaro 
Reżyseria: Mariusz Treliński
Scenografia: Boris Kudlička
Kostiumy: Gosia Baczyńska, Tomasz Ossoliński


Obsada:

Violetta Valéry - Aleksandra Kurzak
Flora Bervoix - Anna Lubańska
Annina - Małgorzata Pańko
Alfredo Germont - Arnold Rutkowski
Giorgio Germont - Andrzej Dobber
Gaston de Letorieres - Borys Ławreniw
Baron Douphol - Zbigniew Macias
Markiz D'Obigny - Czesław Gałka
Doktor Grenvil - Dariusz Machej
Giuseppe - David Beucher
Posłaniec - Jacek Kostoń

W przedstawieniu Mariusza Trelińskiego Violetta jest bardziej celebrytką niż prostytutką. Wiele tu odniesień do świata show biznesu - "Tańca z gwiazdami", "Idola" itp. Baron Douphol wygląda jak Karl Lagerfeld, a  Alfred wykonuje Libiamo na scenie oświetlonej reflektorami  jakby to było przesłuchanie do któregoś z telewizyjnych konkursów talentów - test czy pasuje do tego towarzystwa. Violetta sama jest gwiazdą ze świetnym głosem, otoczoną przez tłum wielbicieli



Kiedy zaczyna kochać Alfreda poznajemy jak bardzo jest spragniona uczuć rodzinnych.
Najbardziej wzruszające były dla w tej realizacji sceny Violetty i Giorgio Germonta (Andrzej Dobber). Violetta wyciąga do Germonta ręce jak dziecko, przytula się do niego, chce żeby był z niej zadowolony, dumny, żeby ją akceptował, traktował jak córkę. I to co robi potem, robi nie tylko z miłości do Alfreda, ale może nawet przede wszystkim dla jego ojca ... W ostatnim akcie słyszymy i widzimy, że czeka i tęskni chyba w równym stopniu na nich obu - chce mieć bliskich ludzi wokół siebie.
Przepięknie zabrzmiały arie Aleksandry Kurzak i Andrzeja Dobbera w drugim akcie. Ich głosy dopełniały się odzwierciedlając porozumienie, jakie między nimi zaistniało. A kiedy Andrzej Dobber śpiewał Di Provenza il mar, il suol miałam łzy w oczach ...



Alfredo, Alfredo di questo core śpiewa Violetta  anielsko. Otaczają ją białe skrzydła - a że jej świat jest nie kiczowatym światem kabaretu, show biznesu, więc anioły i anielskość przybiera formę i kształt tego świata (przewrotny Treliński? a może Kudlicka?)


http://www.ruchmuzyczny.pl/zdjecia


W ostatnim akcie Violetta jest samotną, chorą dziewczyną, która dostała za mało miłości ...
Alfredo Arnolda Rutkowskiego jest jeszcze niedojrzałym mężczyzną, mocno skoncentrowanym na sobie. Ciekawy, mocny głos - bardzo dobra była jego aria Lunge da lei. W Oh mio rimorso zabrakło efektownej ostatniej wysokiej nuty! (lekkie rozczarowanie).

Jeśli tylko możecie wybierzcie się do Warszawy na tę oryginalną Traviatę:) Żebyście nie żałowali, ze Was tam nie było!


I would like to have as many as possible such beautiful evenings like that one in opera... The  orchestra under Carlo Montenaro’s sounded  perfectly. I have heard this well known (too well known ) music as if it was the first time in my life …  Somehow unusually delicate, "koronkowo".  I also liked both the direction and scenography. (I am becoming Mariusz Trelinski's fan:)  Not a single static or boring scene. Fals Gypsy women  didn't appear (hurra!) – I simply can not stand them. And all the all cast was  just as they should be - with an amazing Violetta in lead. She must be a star, must  focus  the attention on herself and must have the most beautiful voice on the stage. And has to be a heartbreaking good actress. Such   Aleksandra Kurzak was in this role. The audience held  breath during  her  arias and she received  standing ovations in the end.
The  Germonts - Andrzej Dobber and Arnold Ruciński were excellent too (!!!)
In  Mariusz Treliński’s production Violetta is rather a celebrite than a prostitute. There are many references to the world of show business  " Dance with Stars",  "Idol"etc.  Baron Douphol looks like  Karl Lagerfeld, Alfredo is carrying  his Libiamo  on the stage illuminated with floodlights as if it he was auditioned for a television programme  - a kind of test whether he fits to this circle of society . Violetta  is also a singer surrounded by a crowd of admirers. It works as a conception.
When Violetta  falls for  Alfredo we  learn how she  craves  for family relations and warmth.
The most touching and  emotional arias in this production were for me those ones sung by Violetta and Giorgio Germont . Violetta  embraces  Germont  like a child,  wants to  please him, make him  proud with her. She simply wants to be treated like a  daughter. And her next steps are motivated by this desire – not onlyby  the love to Alfredo.   In the last act we can hear and we can see that she is waiting and missing  both of them to the same degree.
The harmony in Kurzak’ and Dobber’s voices  in act 2 reflected  mutual understanding - very beautiful.
And when Andrzej Dobber was singing Di Provenza il of visions, il suol I had tears  in my eyes ... (longing, sadnass was there).
Alfredo, Alfredo di questo core Violetta was singing "angelically". White wings are surrounding her - and since  her world is  a bit  kitschy world of  cabaret and  show  business,  angels take the form and  shape of this world (perverse Treliński? perverse Kudlicka?)
In the last  act  Violetta is a lonely, sick girl who has  received  too little love in her life...
Alfredo ( Arnold of Rutkowski)  is  an immature man, firmly concentrated on himself. The role did not glitters but he has an interesting, strong voice - his Lunge Lunge da lei aria was very good. In Oh mio rimorso the striking last high note was missing! (a bit of  disappointment).
If only you can go to Warsaw to see  Traviata with this cast :) Otherwise you will  regret you were not there:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz